Aktualności

Oszustwa „na legendę” na Warmii i Mazurach

„Podszywacz, wnuczek, policjant, prokurator, amerykański żołnierz, pracownik banku” to tylko wybrane metody wyłudzeń pieniędzy przez oszustów. Przestępcy nie śpią. Ciągle modyfikują swoje metody. Ich cel jest zawsze ten sam – zdobyć nasze pieniądze. Tylko w 2025 roku na Warmii i Mazurach stwierdzono ponad 200 oszustw „na legendę”. Łączna wartość strat poniesionych przez pokrzywdzonych wyniosła prawie 4,5 miliona złotych.

KMP w Eblągu

To oszustwo trwało prawie 2 lata. 75-letnia kobieta z Elbląga poznała w Internecie mężczyznę, który podał się za amerykańskiego żołnierza informując ją, że obecnie przebywa w Syrii. Ich korespondencja poprzez komunikator trwała od lipca 2024 roku praktycznie do chwili obecnej. Gdy kobieta zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa zdążyła przelać w kilkunastu transzach w ciągu tego czasu kwotę blisko 200 tysięcy złotych. Pieniądze te miały być przeznaczone m.in. na leczenie wspomnianego żołnierza, który w międzyczasie uległ poważnemu wypadkowi. Policjanci przyjęli we wtorek (17.02.2026) od kobiety zawiadomienie o przestępstwie oszustwa.
To oszustwo to skomplikowany mechanizm budowania zaufania pomiędzy oszukującym a ofiarą. Nie da się tego zrobić krótko, zwykle trwa ono kilka bądź jak w tym przypadku kilkanaście miesięcy. Publikujemy tę informację, aby ostrzegać potencjalne ofiary przed działaniem sprawcy.

KMP w Olsztynie

We wtorek (17.02.2026 r.) do olsztyńskich policjantów zgłosił się 64-letni mieszkaniec naszego miasta i zawiadomił o tym, że kierowany instrukcjami osób podających się za pracowników banku przelał na wskazane przez nich konto bankowe 37 tys. zł.

Mężczyzna opowiedział śledczym o tym, że dzień wcześniej przed południem odebrał połączenie od osoby podającej się za pracownika banku, w którym prowadził swój rachunek. Rozmówca od razu wywołał w pokrzywdzonym poczucie niepokoju – poinformował o tym, że na jego rachunku bankowym ktoś próbował wykonać nieautoryzowany przelew. Taka socjotechnika działa najlepiej wtedy, kiedy manipulujący po wywołaniu strachu od razu zaproponuje sposób na zażegnanie niebezpieczeństwa. W tym przypadku było jak z podręcznika – sprawca szybko znalazł wyjście z sytuacji. Poprosił pokrzywdzonego, aby ten wysłał e-mail z reklamacją pod podany adres – ten zawierał w sobie skrót nazwy banku, ale nie był taki sam, jaki instytucja podawała na swoich oficjalnych stronach internetowych. 64-latek wysłał wiadomość i po chwili odebrał kolejny telefon, tym razem od kogoś, kto miał zająć się jego zgłoszeniem reklamacji. Dla uwiarygodnienia swojej legendy oszust wysłał mężczyźnie wiadomości ze spreparowanymi wydrukami systemu bankowego, na których prezentowały się rzekome wnioski o udzielenie pożyczki na dane pokrzywdzonego. Sytuacja wyglądała na coraz poważniejszą, najpierw próby wykonania przelewów, następnie usiłowanie zaciągnięcia kredytu.
Rozwiązanie problemu podane przez oszustów było proste – niezwłocznie przelać wszystkie pieniądze ze swojego konta na specjalne „konto techniczne”. Jak podkreślił zawiadamiający, sprawcy byli przygotowani, sprawiali wrażenie opanowanych i znających się na rzeczy. „Pracownik banku” dopytywał o to, czy pokrzywdzony nie zgubił ostatnio dokumentów lub karty płatniczej, proponował nawet wybór szaty graficznej nowej karty. Zapewniał, że wszystko jest pod kontrolą, trzeba tylko wykonywać jego polecenia.

Sam proces wykonania przelewu na podstawione przez sprawców „konto techniczne” również ubrany został w pozory zachowania zasad bezpieczeństwa. Sprawcy wysłali swojej ofierze numer konta bankowego e-mailem, jednak brakowało w nim czterech ostatnich cyfr. Miały one zostać podane przez telefon bezpośrednio przez wykonaniem operacji – rzekomo, aby żeby zabezpieczyć wrażliwe dane, a tak naprawdę oszust chciał mieć pewność, że przelew zostanie zrealizowany w czasie rozmowy telefonicznej.

W rezultacie 64-latek przekazał oszustom 37 000 zł. Zorientował się, że padł ofiarą przestępstwa po tym, kiedy po zaksięgowaniu wpłaty kontakt z rzekomymi pracownikami banku nagle się zakończył.

Przypominamy o tym, że banki to instytucje prawnie zobowiązane do ochrony środków, którymi dysponują. Pracownicy mogą skontaktować się z klientem i poprosić o weryfikację na przykład wysokiego przelewu lub innych niecodziennych operacji na rachunku. Jednak nigdy nie proszą o dane służące do logowania w bankowości elektronicznych, jednorazowych kodów i haseł. Nigdy też nie proszą o wykonanie konkretnych działań na koncie czy przelewów na podstawie swoich instrukcji.

KPP w Bartoszycach

We wtorek (17.02.2026) kryminalni przyjęli zawiadomienie o oszustwie na kwotę 19 850 zł. Pieniądze stracił 22-latek z powiatu bartoszyckiego. Mężczyzna chciał coś sprzedać w internecie. Potencjalny kupujący poprosił o e-maila i wysłał link. 22-latek kliknął w „jakiś” jak sam przyznał, link i za jego pośrednictwem podał swój nr telefonu i zalogował się do bankowości internetowej. Tak się zaczęło oszustwo, które miało i wyglądało, jak pomoc ze strony banku w ochronie przed oszustwem.
Na początku 22-latek dostał SMS, z informacją, że ktoś chce zalogować się na jego koncie bankowym. Ta informacja ma wzbudzić w mężczyźnie niepokój, który następnie wykorzystają oszuści. Chwile później zadzwonił telefon, rozmówca potwierdził informację z SMS-a i przekazuje telefon innemu pracownikowi banku – kobiecie. Ta, przekonuje, że trzeba przelać posiadane środki na konto techniczne. 22-latek miał obawy i nie chciał tego zrobić. Niestety dał się wciągnąć w dalszą rozmowę. Telefon przejął mężczyzna, który, należy przyznać, że bardzo sprytnie, przekonał 22-latka, żeby zrobił przelew.
Oszust kazał 22-latkowi poczytać o oszustwach, a wówczas wykorzystując metodę spoofingu wysłał mężczyźnie wizytówki rzekomych pracowników banku, by uwierzytelnić swoją autentyczność. Następnie kazał skasować link, przez który wcześniej zalogował się do bankowości elektronicznej, by uwierzytelnić swoją fachowość. Kazał zmienić hasło do poczty e-mail, by uwierzytelnić swoje dobre intencje.
Po wszystkim 22-latek opowiedział rodzinie, co się stało. A ci kazali mu z innego telefonu zadzwonić na infolinię banku, gdzie dowiedział się, że padł ofiarą oszustwa.

KPP w Braniewie

We wtorek (17.02.2026) do braniewskiej komendy zgłosiła się 27-letnia kobieta, która padła ofiarą oszustwa. Z relacji pokrzywdzonej wynikało, że otrzymała wiadomość za pośrednictwem komunikatora internetowego. Nadawca podszywał się pod jej znajomą i poprosił o pilną pomoc finansową oraz przekazanie kodu BLIK. Kobieta nie podejrzewała podstępu –rozmowa wyglądała wiarygodnie, prowadzona była z profilu jej znajomej. Kobieta, chcąc pomóc wygenerowała dwa kody BLIK i przekazała go rozmówcy. I tym sposobem straciła 1200 zł. Później skontaktowała się ze znajomą – ta nie prosiła o żadne środki. Okazało się, że ktoś włamał się na konto zgłaszającej i podszył się pod jej znajomą.

KPP w Działdowie

We wtorek (17.02.2026 r.) do Komendy Powiatowej Policji w Działdowie wpłynęło zawiadomienie od miejscowej mieszkanki o oszustwie na jej osobie. Sprawca w sposób nieuprawniony przejął jej konto na portalu społecznościowym, a następnie w jej imieniu wysyłał do znajomych wiadomości z prośbą o przesłanie BLIK-a z uwagi na przerwę w banku. Kobieta dostała na e-mail informację o zrealizowanej transakcji na kwotę 2000 złotych, jednak nie stwierdziła, aby pieniądze pobrano z jej konta. Nie wiadomo również, czy ktoś ze znajomych kobiety przekazał kod BLIK oszustowi.

KPP w Iławie

W sobotę (14.02.2026) do iławskiej komendy zgłosiła się mieszkanka gminy. Kobieta twierdziła, że jej nastoletni syn został oszukany. Jak się okazało, chłopak chciał kupić hulajnogę elektryczną na jednym z portali sprzedażowych. Kiedy zauważył interesujące go ogłoszenie, opłacił towar za pomocą kodu BLIK, a sprzedawca odebrał pieniądze w bankomacie. Jednak hulajnogi nie wysłał. W związku z powyższym pokrzywdzeni o wszystkim poinformowali policjantów. Straty pokrzywdzonego to 1500 zł.

Tymczasem o kolejnym oszustwie również poinformował zaniepokojony rodzic. W tym przypadku okazało się, że sprawca za pośrednictwem internetu poprzez jeden z komunikatorów skontaktował się z jego córką. „Podszywacz” rozmowy twierdził, że przyjdzie do niej kod, bo przez przypadek podał jej dane zamiast swoje. Mieszkanka Iławy chciała pomóc znajomemu i podała kod. Po pewnym czasie okazało się, że oszust właśnie w taki sposób dokonał zakupów w jednym ze sklepów internetowych, gdyż uruchomił usługę „dolicz do rachunku”. Wszystko wyszło na jaw, dopiero kiedy przyszła faktura za usługi telekomunikacyjne.

Natomiast do kolejnego oszustwa doszło w gminie Lubawa. Jak ustalili funkcjonariusze, sprawca wystawił na jednej z platform ogłoszeniowych, ofertę sprzedaży ciągnika rolniczego. Pokrzywdzony nie chcąc, aby ktoś go ubiegł w kupnie pojazdu, wpłacił na podane konto 2000 zł, celem rezerwacji. Następnie mężczyzna pojechał po ciągnik. Na miejscu okazało się, że nie ma takiego adresu, jak i pojazdu. O wszystkim postanowił poinformować policjantów.

PAMIĘTAJMY!

Nie bądźmy łatwowierni, zawsze stosujmy zasadę ograniczonego zaufania, sprawdzajmy wiarygodność uzyskiwanych informacji, potwierdzajmy numery telefonów w przypadku osób powołujących się na różnego rodzaju instytucje, nie klikajmy w podejrzane linki. Pomysłowość przestępców jest ogromna, wykorzystują rożne metody i socjotechniki aby uzyskać swój cel.

Powrót na górę strony